smutne historie mego życia
krzywa przegroda nosowa ile kosztuje
krzywa cukrowa po 75 ml
krzywą cukrową po2h 137
krzywa cukrowa normy dieta
krzywa przegroda nosowa Koszt
Krzywa popytu na rynku pracy
krzywa przegroda nosowa a angina
  • webcam view
  • sklep sonny ericsson d750i
  • educamadrid icm es educamadrid
  • spojler do leganzy
  • fred pilnie potrzebny dom
  • ziola na zatoki
  • stopped down
  • poczytalam wczorajsze wypociny
  • fajna gierka

  • smutne historie mego życia

    Temat: Lejkowata szewska klatka
    Szewska klatka to na szczęście żadna tragedia
    Operację wady przeprowadza się tylko w skrajnych przypadkach (np. gdy istnieje możliwość powstania garba) i robi się to zazwyczaj w wieku dziecięcym.
    Zazwyczaj do korekcji wady wystarczają ćwiczenia korekcyjne albo gorset ortopedyczny.

    Nie wiem ile masz lat - ale lepiej idź do dobrego ortopedy bo szewska klatka jest najczęściej efektem skrzywienia kręgosłupa (to także nie jest tragedia bo obecnie 45% młodzieży ma krzywy kręgosłup).

    Również mam szewska klatkę, od szóstego roku życia ćwiczyłem pod okiem fizjoterapeutki; kiedy skończyłem 16 lat ortopeda powiedział żebym chodził na siłownię i zabudował klatkę mięśniami - co polepszy jej wygląd.

    teraz złe wieści:
    Z powodu nieprawidłowej budowy klatki piersiowej masz zmniejszoną pojemność oddechową płuc więc szybciej się zmęczysz i nie osiągniesz takich wyników w maratonie jak twoi koledzy z "normalna" klatką

    ...rzeczywiście obudziłeś się z ręką w nocniku ale bardziej martw się o kręgosłup niż o klatkę!

    uważaj też na nadmierne obciążenia na siłowni!
    Jeśli rzeczywiście masz krzywy kręgosłup - tak jak ja - to zanim weźmiesz się za ćwiczenie klatki poświęć więcej uwagi plecom.
    Źródło: menshealth.pl/forum/index.php?showtopic=926



    Temat: [MOJA HISTORIA] Margogo

    Jutro jadę po kule i zaczyna się nauka posługiwania nimi .
    Nie wiem , gdzie mogłabym znaleźć opis prostych ćwiczeń oddechowych , o których wspominał Fizkom .


    Margogo. Ćwiczeń oddechowych jest bardzo wiele i często wymagają fachowego poprowadzenia i kontroli. Poniżej przesyłam link do cwiczeń oddechowych - tych najprostszych. Ważne jest jedno, aby wykonywać je w różnych pozycjach: leżącej na plecach i na bokach, pozycji siedzącej i jesli to mozliwe (tzn. mozliwa korekcja pozycji) również w stojącej (zauważ, że nie piszę czy mama potrafi stać tylko zastanawiam się nad tym, czy mama potrafi prawidłowo stać; jeśli mama stoi krzywo to jakaś część klatki piersiowej będzie pracowała nieprawidłowo - to tak w bardzo dużym skrócie- i wtedy jakaś część pnia oskrzelowego będzie gorzej wentylowana)
    http://old.imp.lodz.pl/em...woddech_em.html

    Odnośnie chodzenia o kulach to jestem raczej zwolennikiem aby nauka tego odbywała się pod okiem fizjoterapeuty. Szkoda byłoby aby mamy zgoda na chodzenie o dwóch kulach szybko została wycofana bo forma nauki tego będzie nieodpowiednia. Jednak ogólną zasadę mogę podać ale najpierw muszę wiedzieć, która noga (lewa/prawa) szykowana jest do operacji.

    Fizkom
    Źródło: forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=476


    Temat: Operacyjne korygowanie wad klatki piersiowej
    Bo "nie taki diabeł straszny, jak go malują". Po każdej operacji trzeba do siebie dojść, nawet do pół roku, nieraz dłużej. Wszak jesteśmy w temacie o korygowaniu klatki piersiowej, ale nie sposób mi nie powiedzieć pewnej rzeczy z własnego życia. Otóż moja córka miała operowaną niedawno stopę. Przecież krzywej stopy, a tymbardziej w bucie nie widać, nie ma się czego wstydzić. Czy mam powiedzieć dziecku - przecież nikt nie wie, nie widzi, że masz coś nie tak. Akceptuj siebie taką, jaką jesteś ... Bała się bardzo, ale mimo to zdecydowała się na operację, bo wiedziała, że z każdym miesiącem będzie tylko gorzej. Teraz jest dumna z siebie i już na pewno włoży każdy ";pantofelek". Dlatego twierdzę, że nie można rezygnować z szansy poprawienia swojego wyglądu, bo nie chodzi tu o likwidację zmarczek czy powiększanie biustu, ale o poprawienie tylko i wyłącznie swojego zdrowia i samopoczucia. Jeśli nie zadbamy o nie dość wcześnie, to życie dla osoby ze słabszą tkanką łączną może przynieść potem bardziej bolesne niespodzianki. Porównując - deformacje stóp pociągają za sobą dalsze deformacje, począwszy od problemów z biodrami, skończywszy na pogłębiającej się krzywiźnie i tak już słabego kręgosłupa. Tak samo jest z deformacją klatki piersiowej, która zaburza pracę płuc, serca i wielu innych ważnych narządów. Chociaż niektórzy podają, że w przypadku marfana nie jest to tragiczny problem, bo to tylko psychologicza potrzeba korekcji wyglądu, czy nawet mówią, że nie warto pocierpieć, bo i tak się nawróci, to nie zgodzę się z takim podejściem ... Nawet, jeśli się zacznie nawracać, to nigdy nie będzie to tak duża deformacja jak ta, która by u nas była, gdybyśmy nic z tym wcześniej nie robili.
    Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=389


    Temat: Cześć wszystkim - Fazer 888
    Jestem Grzesiek i mam 20 lat.ZM mam zdiagnozowany od 10 roku życia ale dziwi mnie w jaki sposó sie o tym dowiedziałem.lekarz chyba sam powinien powiedzieć z czym wiąże sie zdiagnozowana choroba a tu nic miałem 3 bolesne operacje w związku z krzywą klatką piersiową(kurza klatka) i podczas rutynowych badan stwierdzono ze mam ów ZM sam nie interesowałem sie tą chorobą bo mam dopiero 20 lat miałem inne sprawy na głowie az do chwili kiedy trafiłem do szpitala z zapaleniem ucha wewnetrznego(miałem w uchu perlaka i ziarnine),przewiało mnie i tak to się zaczeło.lezałem w koszalinie w szpitalu i czekałem na operacje.ale długi czas mi nic nie robiono, troche mnie to zdziwiło,poszłem do ordynatorki szpitala a ona miałą dwie nieciekawe informacje.po pierwsze perlak w uchu był do natychmiastowej operacji gdyz istniało ryzyko iz dostanie sie do opon mózgowych i tam zaczną tworzyć sie ropnie a w takiej sytuacji pomogła by tylko trepanacja czaszki i odsysasnie ropy; po drugie po konsultacji z kardiologiem na którą wysłał mnie szpital okazało sie ze mam tętniaka aorty wstępującej.normalnie szok.jestem silny psychicznie ale ile można znieść kazdy ma jkies granice.ja na niej balansowałem.Ordynator była zdumiona gdy jej powiedziałem ze nie opiekuje się mną zadna poradnia kardiologiczna i oczywiscie obwiniłamnie za taki stan rzeczy.moje pytanie czemu lekaze nie ostrzegają o charakterystycznych objawach takiego schorzenia i laczego do cholery lekaz rodzinny u którego byłem od początku z Mamą zapisany wiedząć ze mam ZM nie skierowałmnie do odpowiedniej poradni kardiologicznej?
    ostatecznie miałem nie być operowany na ucho gdyz istniało ryzyko ze podczas narkozy i operacji dojdzie do pekniecia tetniaka ale dzieki inicjatywie Pani ordynator szczesliwie zoperowano mi ucho w szczecinie.

    Mam takie same problemy jak reszta
    ->duzy wzrost przy niewielkiej masie ciała(to ma swoje uroki lubie duzo jesc to co chcem i nie tyje)
    ->krzywa klatka(kurza)
    ->skolioza (boczne skrzywienie kregosłupa)
    ->zez jednostronny

    Jestem:otwarty, realista , tolerancyjny
    Wkurza mnie to ze dość duza liczba osób ocenia takie osoby jak ja nie starając sie zrozumieć naszego położenia,to krzywdzące ale i zarazem świadczące o płytkości niektórych osób.

    Nie mogę się pogodzić z tym jaki jestem ,ale z każdym dniem staram się tolerować siebie takim jakim jestem.

    Pozdrawiam Wszystkich
    Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=2024


    Temat: Związek z osobą niepełnosprawną

    Oczywiście, że jestem gotów na taki związek. Jakie znaczenie dla miłości ma to, czy ktos nie ma palca, czy ma problemy z chodzeniem, czy krzywy kręgoslup? Osobiście nie widzę przeszkód, by kochać osobę niepełnosprawną fizycznie. Bo psychiczna niepełnosprawność niekiedy uniemożlliwia choćby zawarcie legalnego związku małżeńskiego. Natomiast jeśli chodzi o fizyczne ułomności - nie widzę przeszkód. Kocha się przecież nie ciało, ale kocha się duchem - miłość to coś więcej niż uwielbienie ciała. I nie zależy mi na opinii innych osób - bo nie chcę mieć żony, którą się będę chwalił kumplom, ale żonę, którą pokocham z całego serca i z całkowitym oddaniem, i która tak samo mnie pokocha. Dla mnie to będzie najpiekniejsza osoba na świecie - tylko głupcy nie dostrzegają prawdziwego piękna, ukrytego głęboko. Nieważne, że może być niezupełnie sprawna - to tylko fizyczna, cielesna ułomność, duch się liczy - a osoby cierpiące są dużo bardziej wrażliwe i czasem znacznie głębiej kochają niż niejedna zdrowa osoba. Miłość nie zna przeszkód.

    Dobrze gada człowiek. Tego się narodzie trzymajcie.

    Co do mnie mógłbym pokochać osobę niepełnosprawną fizycznie. A czemuż by nie? Bo jest chora, ma jakąś wadę wrodzoną organizmu, bo miała wypadek? To nie jest powód, by tej osoby nie kochać. Sam mam pewne ułomności (problemy z kręgosłupem, sam po operacji klatki piersiowej jestem), więc wiem z własnego doświadczenia, że takie osoby swoją wartość mają. No chyba, że uważacie, że ja jestem bezwartościowy. Chociaż można powiedzieć, że już jestem zdrowy to wiem co taka osoba przeżywa. Jak się ją szczerze pokocha ona to odwzajemni podwójnie. Dlatego nie widzę w tym problemu.
    Źródło: rozmowywsieci.com.pl/viewtopic.php?t=765




    
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! smutne historie mego życia Design by SZABLONY.maniak.pl.